Prezentuję pierwszą i najważniejszą zasadę mojej prywatnej teorii prezentowej

19 sierpnia 2011
“I don’t want something I need, I want something I want – something pretty”

Ciekawe czy wiecie skąd pochodzi powyższy cytat? Postanowiłam go tu zamieścić, bo właściwie w jednym zdaniu streszcza on pierwszą i najważniejszą zasadę mojej prywatnej teorii prezentowej. Jak już pisałam przywiązuję dużą wagę do wymyślania, wyboru i kupowania prezentów (a także ich pakowania i wręczania, ale o tym już innym razem), więc na swoje własne potrzeby stworzyłam kilka zasad dotyczących tych kwestii, z których pierwszą i najważniejszą chciałabym Wam dzisiaj zaprezentować.

Ale może wróćmy do tego cytatu – pochodzi on z filmu Love Actually czyli “To właśnie miłość” (oczywiście jednego z moich ulubionych filmów ;)). W filmie jest taka scena, w której Harry (grany przez genialnego Alana Rickmana) mówi do swojej asystentki, że wychodzi kupić świąteczne prezenty, a ona pyta go, czy kupi coś dla niej. Skrępowany tą rozmową Harry (bo dziewczyna ewidentnie go podrywa) wychodzi z biura, ale później dzwoni do niej i wtedy Mia (asystentka), w odpowiedzi na pytanie czego potrzebuje, czy może jakiś akcesoriów biurowych, np. zszywek, mówi: “Nie chcę czegoś czego potrzebuję, chcę czegoś czego pragnę – czegoś ładnego.”

Myślę, że wypowiadając te słowa Mia mówiła w imieniu wszystkich kobiet, bo o ile wyrazimy radość z otrzymania pożytecznego prezentu w rodzaju sprzętu kuchennego albo notesu to o wiele większy zachwyt wywoła właśnie coś ładnego – biżuteria, bielizna, ciekawy drobiazg (o jednym takim mam zamiar napisać w kolejnym wpisie). Oczywiście to, co dla jednej osoby może być prezentem praktycznym, dla drugiej będzie spełnieniem marzeń o czymś wyjątkowym – jako osoba, która nie przepada za spędzaniem czasu w kuchni nie potrafię sobie wyobrazić sprzętu kuchennego, który sprawiłby mi prawdziwą radość, ale wiem, że dla wielu naśladowniczek Nigelli rozmaite akcesoria do gotowania i pieczenia są wymarzonymi prezentami.

Gdyby w powyższym cytacie ‘coś ładnego’ zamienić na ‘coś fajnego’ albo ‘coś niesamowitego’ to Mia mogłaby także mówić w imieniu wszystkich mężczyzn, bo co tu kryć, oni także woleliby zamiast kolejnego krawata czy wody kolońskiej dostać coś, co pozwoli im poczuć się jak Indiana Jones (o takich prezentach możecie poczytać tutaj) albo jak mały chłopak, który wciąż może bawić się samochodzikami (o tym napisałam tutaj). Tu znów wyjątek od zasady – jeśli Wasz mężczyzna albo znany Wam mężczyzna marzy o krawacie z konkretnym wzorem albo np. z własnymi inicjałami czy o ekskluzywnej wodzie kolońskiej to te artykuły trafiają do grupy wymarzone prezenty, bo wszystko zależy od pragnień osoby, która ma zostać obdarowana.

A jeśli przypadkiem znacie jeszcze jakąś osobę płci pięknej, która nie posiada w swojej kolekcji filmu “To właśnie miłość” to zdecydowanie polecam podarowanie jej tego DVD, choć może bardziej w okresie Mikołajkowo-Bożonarodzeniowym niż w środku czy nawet pod koniec lata.

DVD “To właśnie miłość” – cena 19,99 zł (www.merlin.pl)

P.S. Zdjęcie pochodzi ze strony merlin.pl

Zawarte w tym wpisie linki do sklepu Merlin to
tak zwane linki afiliacyjne. Oznacza to, iż jeśli klikając na nie
dokonacie zakupu otrzymam z tego tytułu prowizję. Nie zmieni to w żaden
sposób ceny jaką Wy zapłacicie za zamówione produkty, a pokaże mi, że
doceniacie moje rekomendacje. Będę Wam bardzo wdzięczna za korzystanie z
tych linków.
Tagi: ,

Kategoria: , , , , , ,

Poprzedni

Prezentuję książkę dla (prawie) każdej kobiety

Następny

Prezentuję zabawkę dla chłopca, który jest w każdym mężczyźnie

  • Anonimowy

    Jestem kobietą i gdybym dostała To właśnie miłość płyta skończyłaby obrastając w kurz na półce. Nie lubię takich filmów. Z biżuterią też ciężko trafić w gusta.

  • Anonimowy

    Właśnie, nie rozumiem fenomenu tego filmu, o dziwo w ogóle nie przypadł mi do gustu

  • Anonimowy

    Kocham ten film! Ogladalam go kilka razy z moim mezem, jest super!!!