Prezentuje erratę do trzeciej zasady mojej prywatnej teorii prezentowej

9 września 2011
Dziś wyjątkowo bez cytatu
Ponieważ przedstawiona tydzień temu trzecia zasada mojej prywatnej teorii prezentowej spotkała się z pewnym odzewem w postaci komentarza, postanowiłam kontynuować ten wątek i zaprezentować małe uzupełnienie czy erratę do tamtego wpisu. W związku z tym, że jest to tylko uzupełnienie przedstawionej już zasady, dzisiejszy wpis nietypowo będzie bez cytatu.

Tak jak już pisałam, jeśli ktoś wyraźnie prosi mnie o pieniądze w prezencie (albo przekazuje tę wiadomość przez osoby trzecie takie jak świadkowie na ślubie) to zgodnie z zasadą dawania prezentów, których osoba obdarowywana pragnie, faktycznie daję pieniądze, ale nie jako samą kopertę tylko jako “dodatek” do drobnego prezentu. Czasem też stosuję tak zwaną opcję walutową, to znaczy daję pieniądze w euro albo dolarach, co daje szansę wydania ich raczej w trakcie ciekawej podróży niż na bieżące potrzeby.


Natomiast w sytuacji, gdy ktoś nie wyraża preferencji otrzymania pieniędzy, ale z drugiej strony nie znam tej osoby wystarczająco dobrze, aby wybrać prezent, który na pewno się spodoba – chyba nie muszę dodawać, że daję tylko takie prezenty – wówczas uciekam się do bonów prezentowych. Podobnie jak pieniądze pozwalają one osobie obdarowanej na samodzielny wybór konkretnej rzeczy, ale z drugiej strony nie są na tyle płynne aby przeciekły między palcami jak to często bywa z kopertami. Bardzo wiele firm, a nawet całe centra handlowe, oferuje takie bony, więc jest z czego wybierać, a w sklepach jest w dzisiejszych czasach tak duży asortyment, że naprawdę każdy znajdzie coś dla siebie.

Zależnie od okazji i obdarowywanej osoby mogą to być bony do sklepów:

– z wyposażeniem wnętrz, gdzie można nabyć piękne kieliszki, nietypowe szklanki czy kosz piknikowy,

– z kosmetykami z naturalnych składników,

– z książkami i DVD, gdzie znajdziemy książkę o Hance Bielickiej, autobiografię Andre Agassiego, coś romantycznego, coś przygodowego, a nawet coś niszowego.

Zatem o ile państwo młodzi (co tu kryć, temat pieniędzy jako prezentu prawie nieodłącznie związany jest ze ślubami) nie zbierają na podróż poślubną, samochód czy mieszkanie, takie bony są dużo lepszym prezentem niż pieniądze włożone w kopertę, zwłaszcza gdy do bonu dołączymy katalog danego sklepu, a całość ładnie zapakujemy.

P.S. Zdjęcie pochodzi ze strony www.almi-decor.com

Tagi: ,

Kategoria: , , , , , , , , , , , , , ,

Blog jest po przeprowadzce,

więc jeśli zauważysz jakieś błędy, których nie wychwyciłam, napisz proszę do mnie :)

kontakt@prezentujeprezenty.pl

Poprzedni

Prezentuję koszyk pełen niespodzianek

Następny

Prezentuję idealny gadżet dla wiecznie niezdecydowanych