Prezentuję piątą zasadę mojej prywatnej teorii prezentowej

7 października 2011
Życie inteligenta

Raz na jakiś czas w rozmowie na żywo albo w dyskusji na jakimś forum internetowym słyszę lub czytam zdanie, które mnie, jako osobę uwielbiającą wymyślać prezenty dla innych ludzi, doprowadza do szału. Brzmi ono mniej więcej tak: “Jej/jemu nie da się podarować prezentu, bo …” i tu następują dwie alternatywy: pierwsza, że dana osoba niczego nie potrzebuje (na ogół stosowana w przypadku osób starszych), a druga, że ta osoba wszystko już ma. Z tą pierwszą wersją rozprawiłam się już przy okazji wpisów o pierwszej i drugiej zasadzie mojej prywatnej teorii prezentowej, a o tej drugiej alternatywie chcę napisać dzisiaj, bo zgodnie z piątą zasadą mojej prywatnej teorii prezentowej nie ma osób, którym nie można podarować prezentu, a już zwłaszcza nie ma osób, które wszystko mają.

Ludzie mówią, że najlepiej jest tłumaczyć na przykładzie, więc w celu udowodnienia tej zasady posłużę się moimi własnymi niedawnymi doświadczeniami. Byliśmy mianowicie ostatnio zaproszeni z Panem M. na bardziej okrągłe urodziny kolegi. Kolega jest właśnie typem osoby, o której można by powiedzieć, że wszystko ma. I faktycznie kiedy zaczęliśmy rozmowy o prezencie na tę okazję dosyć szybko doszliśmy do wniosku, że ciężko będzie wymyślić coś, czego nie ma albo nie może sobie kupić. Ale to był dopiero początek naszych rozważań, bo logiczną konsekwencją tego pierwszego stwierdzenia była decyzja, że w takim razie damy mu w prezencie ‘inspirację’.


Inspiracją może być wiele różnych prezentów, ale chyba najlepsze są jednak książki, filmy czy płyty – jeśli wybór jest dobrze przemyślany to dajemy w prezencie nie samą rzecz, lecz wstęp, przy jej pomocy, do pewnego świata. Może to być świat określonego rodzaju literatury czy muzyki, chodzi o to, żeby było to coś czego osoba, której dajemy prezent sobie nie kupi nie dlatego, że jej na to nie stać, tylko dlatego, że o istnieniu takiej książki czy płyty może po prostu nie wiedzieć.

Zdarzało mi się dawać jako inspirację różne prezenty, pewnie o niejednym z nich jeszcze napiszę, ale dziś zdradzę Wam co wybrałam tym razem. Kolega dostał od nas w prezencie prenumeratę czasopisma, które nie bije rekordów popularności (zwłaszcza w naszym kraju), ale jest tak ciekawe i inspirujące właśnie, że nie znam osoby, która przeczytawszy je raz nie chciałaby zdobyć kolejnych numerów. Czasopismo to było kiedyś kwartalnikiem, ale od niedawna jest dwumiesięcznikiem, niezmiennie pięknie wydawanym i nosi tytuł “Intelligent Life”.

Ponieważ pierwszy numer zamówiony w prenumeracie przyjdzie dopiero za jakiś miesiąc nasz kolega dostał też ostatni numer dostępny w Empiku, żeby wiedział czego może się spodziewać. Aby zachęcić Was do sięgnięcia po to wydawnictwo zdradzę, że w tym ostatnim numerze można przeczytać między innymi o inspirujących (a nie mówiłam?) kobietach, stolicy świata i oczywiście, jak widać na okładce, Królu Rocka.

“Intelligent Life” September/Octber 2011

P.S. Zdjęcie pochodzi ze strony www.moreintelligentlife.com

Kategoria: , , , , ,

Blog jest po przeprowadzce,

więc jeśli zauważysz jakieś błędy, których nie wychwyciłam, napisz proszę do mnie :)

kontakt@prezentujeprezenty.pl

Poprzedni

Prezentuję naczynie na chłodniejsze dni

Następny

Prezentuję błyskotkę dla każdej dziewczyny

  • jest jeszcze kategoria "nic mi nie kupujcie"

    • Owszem Klarko, jest ta kategoria, ale często 'nic mi nie kupujcie' znaczy w tym przypadku 'nie potrzebuję żadnych rzeczy, ale potrzebuję kontaktu z ludźmi' i wtedy cudownym prezentem jest bilet na wspólne wyjście do kina. do teatru czy choćby na kawę i ciastko…