Prezentuję niezawodny sposób na Walentynki last minute

14 lutego 2012
wirujący seks

Jeśli dopiero dziś rano zorientowaliście się, że brak Wam walentynkowego prezentu dla tej najbliższej sercu osoby, nie martwcie się. Choć nie popieram odkładania myślenia o prezentach, a tym bardziej ich kupowania, na ostatnią chwilę, mam dziś dla Was niezawodny sposób, aby urządzić Walentynki last minute.

Właściwie nie jest to sposób mój, tylko Pana M., ale sprawdzony na mnie. Otóż rok temu Walentynki przypadały na dzień kiedy mieliśmy dużo spraw do załatwienia w pracy i nie tylko, więc właściwie umówiliśmy się, że przełożymy jakiekolwiek obchody tego święta na kolejny weekend. Tym większe było moje zdziwienie kiedy po naszym powrocie do domu Pan M. jak z kapelusza wydobył z bagażnika kwiaty, ciacho i …

… płytę DVD z jednym z ukochanym filmów kobiet, zwłaszcza mojego pokolenia czyli “Dirty Dancing”. Jest on chyba tak znany, że nie wymaga bliższego przedstawiania, prawda? Kiedy ten film pokazywany był u nas w kinach (pod wielce szokującym tytułem “Wirujący Seks”) byłam jeszcze w podstawówce i chyba nawet nie zostałabym na niego wpuszczona. Ale w telewizji, na kasetach video i właśnie na DVD widziałam go niezliczone ilości razy! Dlatego istotą prezentu nie była sama płytka, ale propozycja obejrzenia jej właśnie w walentynkowy wieczór, zajadając się ciastem i pijąc wino. Chyba nie zdziwicie się jeśli powiem, że wątpie, aby kolacja w najelegantszej restauracji w mieście zrobiła na mnie większe wrażenie niż ten gest!

DVD “Dirty Dancing” – cena: 18,99 zł (www.merlin.pl/)

Oczywiście “Dirty Dancing” to raczej atrakcja dla kobiet, więc ten film sprawdzi się jako prezent od mężczyzny, natomiast w kategorii prezenty dla mężczyzn polecam albo coś romantycznego, ale jednocześnie ironicznego albo historię miłosną ilustrowaną animacjami i kubańską muzyką.

P.S. Zdjęcie pochodzi ze strony www.merlin.pl

Zawarte w tym wpisie linki do sklepu Merlin to tak zwane linki afiliacyjne. Oznacza to, iż jeśli klikając na nie dokonacie zakupu otrzymam z tego tytułu prowizję. Nie zmieni to w żaden sposób ceny jaką Wy zapłacicie za zamówione produkty, a pokaże mi, że doceniacie moje rekomendacje. Będę Wam bardzo wdzięczna za korzystanie z tych linków.


Tagi: ,

Kategoria: , , , ,

Blog jest po przeprowadzce,

więc jeśli zauważysz jakieś błędy, których nie wychwyciłam, napisz proszę do mnie :)

kontakt@prezentujeprezenty.pl

Poprzedni

Prezentuję zestaw zapewniający przetrwanie

Następny

Prezentuję mało romantyczny rodzaj bielizny

  • Ja chyba jestem jedną z niewielu babek, które wprost nie znoszą ani Dirty Dancing ani Grease. No, nie cierpię. Jeśli bym dostała DVD od Pana, to bym go razem z płytą wystawiła za drzwi, hehe… Ale jestem jedyną wśród moich koleżanek, które mają takie odczucia. Może znajdzie się tu ktoś podobny? :-)))

  • Ja tez nie znosze dirty dancing i grease!!!
    a polskie tlumaczenia do dzisiejszego dnia sa totalnie bezsensowne!!! wirujacy seks??? omg!
    czasem jak siotry mnie pytaja czy widzialam jakis tam film i mowia tytul w jezyku polskim to mowie, ze nie, a potem okazuje sie ze widzialam, tylko ze tlumaczenie mialo sie jak piernik do wiatraka!

  • Sandra, co do polskich tłumaczeń zgadzam się w 100% i też bardziej kojarzę filmy po ich oryginalnych tytułach niż polskich koszmarach tłumaczeniowych.

    Ale mam nadzieję, że są na tym świecie dziewczyny i kobiety, które lubią Dirty Dancing, bo inaczej będę się musiała zastanowić nad tym czy naprawdę znam się na prezentach 😉

  • eee… nie będę komentować, bo połowę walentynek spędziłam na uczelni, a drugą w łóżku… śpiąc. :)