Prezentuję wakacyjne must-have dla bobasów

16 lipca 2013
czyli czego potrzebuje podróżujący maluch?

W serii prezentów wakacyjno-podróżniczych było już coś dla pań, coś dla panów i coś dla globtrotterów. Dziś, w ostatnim odcinku tej serii, chcę Wam przedstawić moje pomysły na prezenty dla podróżującego niemowlaka. Skąd taki pomysł? Otóż słynna Kura z bloga Azja od kuchni poprosiła w komentarzach do poprzedniego wpisu o takie właśnie podpowiedzi i sprawiła mi tą prośbą ogromną radość, ale też pewien kłopot.

O ile bowiem pod etykietką ‘dla dzieci’ znajdziecie już całkiem sporo pomysłów na prezenty dla maluchów to chyba większość z nich byłaby co najmniej niepotrzebnym balastem w czasie podróży. A w dodatku kiedy zastanowiłam się czego potrzebuje w podróży nasza Oleńka to doszłam do wniosku, że najciekawszą z tych rzeczy już na blogu opisywałam. W takiej sytuacji nie pozostaje mi nic innego jak tylko…


… odesłać Was do wpisu o chuście dla całej rodziny! Już we wpisie, w którym przedstawiałam Wam Oleńkę własnym doświadczeniem potwierdzałam przytaczane wcześniej zalety tego wielkiego kawałka materiału. Teraz – po kilku wakacyjnych wypadach z naszym małym szkrabem – mogę tylko dodać nowe zachwyty nad chustą. Gdyby nie ona, podczas wyjazdu ze znajomymi na Mazury nie moglibyśmy pójść na 10-kilometrowy spacer przez las (częściowo na przełaj), a w czasie pobytu nad morzem Pan M. nie odbywałby codziennie rano przechadzek brzegiem morza z Oleńką. W dużym skrócie chusta pozwala na zdecydowanie większą mobilność z dzieckiem, a jest wygodniejsza i bardziej ‘naturalna’ niż jakiegokolwiek nosidło. Dlatego odkąd zaczęłam sama z niej korzystać stałam się prawdziwą ewangelizatorką chustowania w podróży i nie tylko.

Ale żeby nie było, że ten wpis to tylko powtórka materiału, mam dla Was pomysł na jeszcze jeden prezent, który podobnie jak chusta przydaje się i w domu i na wyjeździe. W domu taki sprzęt jaki widzicie poniżej może służyć jako kojec, na wyjeździe natomiast zmienia się w łóżeczko turystyczne, a w międzyczasie daje się spakować w bardzo poręczny i nieduży worek, który dołączony jest do zestawu. My podobny dostaliśmy w prezencie dla Oleńki od mojej firmy i sprawdza się rewelacyjnie!

Łóżeczko mobilne Hauk Babycenter Bear – cena: 399 zł (www.bubumarket.pl)

Oczywiście wyjeżdżając z Oleńką zabieramy też wiele sprzętów, z których korzystamy w domu takich jak niania elektroniczna czy podgrzewacz do butelek, ale tak naprawdę jak udowadnia rodzina bez granic w czasie podróży dla dziecka najważniejsze jest to, że są z nim rodzice i mają dla niego czas. 


P.S. Zdjęcie pochodzi ze strony www.bubumarket.pl

P.S.2. Jeśli znacie jeszcze jakieś sprawdzone podróżnicze gadżety dla bobasów to koniecznie opiszcie je w komentarzach!

Tagi:

Kategoria: , , , , , , ,

Blog jest po przeprowadzce,

więc jeśli zauważysz jakieś błędy, których nie wychwyciłam, napisz proszę do mnie :)

kontakt@prezentujeprezenty.pl

Poprzedni

Prezentuję wakacyjny must-have dla globtrotterów

Następny

Prezentuję prezentowy raport z chrztu Oleńki

  • jak ten czas dziwnie leci… to już tydzień, odkąd szukam dla Ciebie zdjęć. 😀 tym razem przykleiłam sobie karteczkę z przypominajką na laptopa. 😛

    a prezent nie dla mnie, więc nie komentuję. 😉

  • ParanoJa, faktycznie od Ciebie nie spodziewałam się komentarza do tego wpisu 😉 a co do zdjęć to jeszcze trochę mogę poczekać 😉

  • No widzisz jak ułatwiasz sprawę…jak się znajomy dzidziuś urodzi to nie będę miała problemu z prezentem. Dziękuję bardzo.

  • Kuro, to bardzo się cieszę, że mogłam pomóc i oczywiście polecam się na przyszłość!

  • nigdy nie woziliśmy łóżeczka :) Chłopcy spali na tapczanach. Za to zdarzało się nam wozić wanienkę do kąpieli bo prysznicy nie tolerowali. Teraz już w większości miejsc są wanienki. A są też fajne turystyczne (możesz zrobić wpis). Kiedyś nie było i tachaliśmy zwykłą (jak dobrze mieć combi)

    • Beata, na naszym przykładzie widać jak to wszystko zależy od konkretnego dziecka – u nas Oleńka nie miała nigdy problemów z prysznicem, więc wanienkę zabraliśmy tylko na pierwszy wyjazd, za to spała kiedyś bardzo 'obrotowo' tzn. bardzo się kręciła i woleliśmy, żeby była w kojcu niż spadła z tapczanu…

    • dokładnie :) dzieci różne i potrzeby też. Na szczęście moi już dorośli do prysznica :)