Prezentuję książkę nie dla każdego

11 maja 2014

Swoją drogą

Mimo wszelkich postępów technologicznych i coraz większej dostępności różnego rodzaju gadżetów książka wciąż jest, a właściwie wciąż może być, jeśli spełnia pewne warunki, jednym z najlepszych prezentów. Te warunki to oczywiście ciekawa treść, elegancka forma i dopasowanie jej do osoby, która ma ten prezent dostać. Swego czasu opisywałam na blogu książkę dla każdego, dziś chcę Wam zaprezentować bardzo dobrą książkę, o której odkąd ją przeczytałam opowiadam wszystkim wszem i wobec, ale która jednak nie nadaje się dla każdego. I to jest, moim zdaniem, jej wielka zaleta.

Tomek Michniewicz “Swoją drogą” (cena około 25 zł (Ceneo)

To nie jest książka dla każdego, bo nie każdego interesuje świat, a zwłaszcza świat inny niż ten pokazywany w telewizyjnych wiadomościach. To nie jest książka dla każdego, bo nie każdy gotów jest zmieniać swoje zdanie o tymże świecie (wyrobione w dużej mierze przez medialne przekazy). To nie jest książka dla każdego, bo nie każdy lubi stawiać sobie pytania.

Ale znając Was trochę z komentarzy, emaili i spotkań wierzę, że jest to książka dla Was. Dlatego chcę Wam ją trochę przybliżyć i dać Wam szansę na wygranie jej bardzo wyjątkowego egzemplarza.

“Zabiorę Cię w dowolne miejsce na świecie. 
Pod jednym warunkiem – decyzję, dokąd chcesz lecieć i po co, musisz podjąć już, w tej chwili.”

Te słowa brzmią jak bajka i spełnienie marzeń każdego, kto lubi podróżować. Te słowa dają początek trzem niezwykłym podróżom opisanym w “Swoją drogą”, ale w pewnym sensie paradoksalnie żadnej z tych podróży nie można by nazwać ani bajką ani spełnieniem marzeń. Nie zdradzę Wam kto, gdzie i dlaczego pojechał, bo moim zdaniem im mniej będziecie wiedzieć zaczynając czytać tę książkę tym lepiej dla Was. Mnie zaskoczyła ona nie raz; najpierw dlatego, że zdarzało się w niej coś zupełnie nieoczekiwanego, a później dlatego, że nie działo się nic szczególnego, kiedy ja oczekiwałam wielkiego przełomu. Jeśli lubicie być tak zaskakiwani, ciekawi Was świat i nie boicie się nowego spojrzenia na rzekomo doskonale znane tematy to po prostu musicie przeczytać tę książkę! Musicie też ją obejrzeć, bo jest to jedna z niewielu tak pięknie wydanych pozycji, z tak dużą ilością naprawdę rewelacyjnych zdjęć wydrukowanych w całości na pięknym papierze, aby nie straciły na jakości. Najlepszą miarą tego jak bardzo zachwyciła mnie ta książka jest to, że oprócz po prostu polecenia jej Wam postanowiłam zorganizować konkurs, w którym możecie ją wygrać. Co więcej, udało mi się na egzemplarzu konkursowym (oraz oczywiście na moim własnym) zdobyć autograf Tomka Michniewicza, więc nagroda jest bardzo wyjątkowa! A co trzeba zrobić aby ją wygrać? Wystarczy w komentarzu do tego wpisu napisać jak odpowiedzielibyście na propozycję z tej książki – dokąd i po co chcielibyście pojechać.

Warunkami konkursu nie są, ale będzie mi bardzo miło jeśli:
– udostępnicie powyższy banerek konkursowy z linkiem do tego wpisu (na swoich blogach, Facebooku – prywatnym czy blogowym);
– polubicie blogowy fanpage;
– polubicie fanpage Tomka Michniewicza (na zachętę do tego ostatniego dodam, że Tomek naprawdę potrafi rewelacyjnie pisać i widać to nawet w tak krótkich treściach jak wpisy Facebooku ;)).

Na Wasze zgłoszenia czekam do końca dnia (czyli do północy) w piątek 16 maja 2014. W weekend Pan M. i ja naradzimy się i wybierzemy zwycięzcę, którego najpóźniej w niedzielę wieczorem ogłoszę w nowym wpisie na blogu.

Czas na szybką decyzję – dokąd chcecie lecieć i po co?

Zawarte w tym wpisie linki to tak zwane linki afiliacyjne. Oznacza to, iż jeśli klikając na nie dokonacie zakupu polecanej przeze mnie książki otrzymam z tego tytułu prowizję. Nie zmieni to w żaden sposób ceny jaką Wy zapłacicie za swoje zakupy, a pokaże mi, że doceniacie moje rekomendacje. Będę Wam bardzo wdzięczna za korzystanie z tych linków.

 

Tagi: ,

Kategoria: , , , , ,

Blog jest po przeprowadzce,

więc jeśli zauważysz jakieś błędy, których nie wychwyciłam, napisz proszę do mnie :)

kontakt@prezentujeprezenty.pl

Poprzedni

Prezentuję 7 pomysłów na prezent dla teściowej

Następny

Prezentuję namiot dla każdego młodego indianina

  • poproszę chiny. bo to marzenie Leo :)

    • Kate, jeśli kiedykolwiek zrobię konkurs na najkrótsze, a jednocześnie najbardziej treściwe komentarze na tym blogu to wygraną masz murowaną! A jak będzie w tym konkursie to zobaczymy…

  • Podróże to temat-rzeka. Jakie miejsca chciałabym odwiedzić? Bardzo różne, bo i Norwegię (a najlepiej całą Skandynawię), ale i Gruzję, Armenię czy Nową Zelandię i oczywiście Azję – w postaci Laosu, Wietnamu, Malezji, Tajlandii, ale też inną Azję – Japonię, oczywiście Indie, chciałabym zjechać wzdłuż i wszerz Stany Zjednoczone, z „małym” wypadem do Meksyku i Kanady i jeszcze nie ominęłabym „Afryki dzikiej”. Ale skoro muszę wskazać jedną destynację, to niech to będzie Amneryka Południowa, a konkretniej Brazylia – kraj przecudnej urody 
    Kto nie chciałby zobaczyć Amazonii, jej dziewiczych tropikalnych lasów deszczowych – „zielonych płuc świata” i rzeki Amazonki? Kto nie chciałby zobaczyć najrozleglejszych na świecie wodospadów w parku narodowym Iguacu? Ja bym chciała! Chciałabym zobvaczyć Sao Paulo i Rio de Janeiro z czterokilometrową plażą w dzielnicy Copacabana, z jednym z siedmiu cudów świata – pomnikiem Chrystusa Odkupiciela. Wzięłabym i=udział w karnawale w Rio – a co mi tam, mężowi najwyżej bym zawiązała opaskę gdyby oczach, żeby nie oglądał tych pięknych ciał poruszających się w rytm samby. Chętnie popatrzyłabym na Brazylijczyków uprawiających capoeirę, charakterystyczną sztukę wlki połączoną z elementami tańca i egzotyczną muzyką. Zawitałabym też do stolicy, czyli miasta Brasilia, żeby zobaczyć m.in. katedrę w kształcie korony cierniowej. Chętnie odwiedziłabym też mniejsze miejscowości, np. Goias i nawet wzięłabym udział w procesji pochodni (wiem, że w Polsce może się taki pochód źle kojarzyć po warszawskiej „procesji” politycznej, ale jestem jej ciekawa). Boże, tak bardzo chciałabym tego wszystkiego doświadczyć, że aż mnie boli dusza, kiedy o tym myślę. Może kiedyś będzie mi dane, może się odważę …
    Muszę wyznać coś jeszcze. Nawet, gdybym nie mogła zobaczyć tego wszystkiego, nawet gdyby Brazylia nie była taka piękna, to i tak chciałabym tam pojechać – z powodu mojej niespełnionej miłości, a jest nią … język portugalski. Odczuwam wręcz fizyczną przyjemność, słysząc ten język, jest to orgazm dla moich uszu. Nawet brazylijskie tasiemcowe seriale mogłabym oglądać, gdyby tylko nie było lektora polskiego. Ba, ja bym mogła nawet słuchać czytanej w tym języku książki telefonicznej!
    Zdecydowanie, Brazylia „pieściłaby” wszystkie moje zmysły.
    Justyna
    P.S. Powyżej opisałam plan maksimum. Plan minimum to Portugalia, chociaż oryginalny język portugalski jest mniej melodyjny i bardziej „twardy” od jego wersji brazylijskiej, ale „z braku laku …”.

    • Justyna, jeśli Kate wygrywa w konkursie na krótkie i treściwe komentarze to Ciebie chyba nikt nie pobije w długości komentarza! A swoją drogą (pun intended ;)) skoro tak lubisz brazylijski portugalski to ucieszysz się z pewnego wpisu na drugim blogu w cyklu big question.

    • No to się nie mogę doczekać na "Big question (3)":)

    • nie obiecuję, że to będzie Big question (3), może będziesz musiała zaczekać na czwarty lub piąty odcinek ;))

  • Anonimowy

    Brazylia! A dlaczego? Na mundial! :-)

    Mujer

    Cos nie moge sie zaligowac :-(

    • Mujer, dobrze, że się podpisałaś skoro coś z logowaniem nie działa 😉
      A swoją drogą (pun intended ;)) nie sądziłam, że Brazylia będzie aż tak popularna!

  • Nieturystyczne i nieodkryte regiony Francji – najlepiej małe, odcięte od świata wioski. Po to, żeby naprawdę poznać ten kraj, którego język i kultura są moją największą pasją, zobaczyć coś więcej, niż Wieża Eiffla, poznać kogoś więcej, niż zabieganych kelnerów z "tradycyjnych francuskich" kafejek dla turystów, być wśród ludzi, którzy życie "à la française" praktykują na codzień, a nie tylko w sezonie. A przy okazji spróbować regionalnych specjałów 😉
    Michalina

    • O proszę! A zastanawiałam się czy będą same zgłoszenia międzykontynentalne czy ktoś zdecyduje się na Europę 😉

    • Kiedyś była to Turcja, której muzykę (tę tradycyjną) i język (chwilami zaskakująco podobny do polskiego, zwłaszcza jeśli chodzi o struktury gramatyczne) chciałam chłonąć wszystkimi zmysłami. To "chcenie" w przeciwieństwie do innych "chceń" (a nachodziły mnie one zawsze gdy wybierałam się w podróż, znajomi śmiali się, bo po każdych wakacjach zwykłam mówić "To jest miejsce dla mnie, chcę tam żyć") okazało się tak silne i trwałe, że chłonę sobie dziś, i owszem, wszystkimi zmysłami nie tylko te na wskroś "baśniowe" ale również zupełnie codzienne, prozaiczne, czasem doprowadzające do szału, tureckie klimaty. Choć jednak jestem tu, gdzie chciałam być, chęć "bycia gdzieś indziej" nie przeszła mi tak do końca. Ale nie jest to marzenie o konkretnym miejscu, to marzenie o podróży. Podróż, nawet trudna i pełna wyzwań, wydaje mi się łatwiejsza, niż bycie gdzieś na stałe. Myślę więc sobie, że gdybym mogła znaleść się gdzieś w tej chwili, byłaby to taka "powtórka" "Wyprawy Kon-Tiki". Nie upieram się, by odbyła się na tratwie, może być łódź żaglowa (np ta: http://pl.wikipedia.org/wiki/Roztocze_(jacht), bo ufam jej bezgranicznie), trasa też nie musi być identyczna, choć często wydaje mi się, że Ocean Spokojny to, zważywszy na nazwę, miejsce, którego bardzo mi w życiu potrzeba. A po co to wszystko? No, właśnie po to, by – będąc wciąż w podróży – poobcować z żywiołem bardziej przewidywalnym, niż własne myśli na jakimkolwiek lądzie.

    • Marcelina, a nie myślałaś, żeby o tym swoim chłonięciu tureckich klimatów pisać coś w sieci? To na pewno byłoby bardzo interesujące!

  • Ja bym chciała pojechać pod pewną wieś na "D", z pewną blogerką, z którą chciałaby kontynuować rozpoczętą w zeszły czwartek mega interesująca rozmowę. Nie wiem tylko ile ten wyjazd musiałby trwać, żeby wyczerpały się tematy :-)))

    • Ola, obawiam się, że tematy mogłyby nam się nigdy nie wyczerpać. Jak powiedziałam Panu M., że Ty jesteś jeszcze większa gaduła ode mnie, to się lekko przeraził 😉

  • No i teraz nie wiem, czy mam napisać jak najdłuższy, czy jak najkrótszy komentarz. Napiszę zatem taki, jaki pierwszy przyszedł mi do głowy po przeczytaniu pytania konkursowego:

    Na Machu Picchu, pogłaskać lamy!

    :)

    • To nie jest konkurs ani na długość ani na krótkość komentarza tylko na to nieuchwytne coś, którego szukam i mam poczucie, że jak zobaczę to będę wiedziała, że to jest to 😉 A jak nie ja to Pan M. będzie musiał zdecydować.

  • Hmm… Moja bucket list jest tak długa, że odpowiedzi mogę udzielić co najmniej kilka (a ze względu na spokrewnienie z organizatorką konkursu z góry zastrzegam, że w razie wygranej podaruję tę książkę bliskiej osobie, która na pewno się z niej ucieszy)

    1) Kambodża: Angor Wat – uzasadnienia chyba nie trzeba, bo to jest marzenie prawie każdego wielbiciela Azji Płd-Wsch.;
    2) Jordania – zobaczyć Petrę, zjeść posiłek z beduinami, porozmawiać po arabsku ze sprzedawcami souku;
    3) Francja: Marseille – zobaczyć jednye "nie-francuskie" miasto Francji;
    4) Czarnogóra: zobaczyć dawne klasztory na skałach i popływać w ciepłym morzu;
    5) Turcja: Istambuł – zobaczyć na własne oczy, dlaczego Turcja nie przynależy do Unii Europejskiej i jedne z najpiękniejszych kościołów/meczetów Europy;
    6) Bali: Ubud – wrócić do najbardziej zielonego miesca na ziemi;
    7) Włochy: Neapol – banalne, ale niczym bohaterka Eat, pray, love chciałabym odwiedzić miasto pizzy

    No dobrze, to może wystarczy…Mam nadzieję, że wiele jeszcze zgłoszeń napłynie i że zaczerpniesz z nich inspirację, Sis!

    • I to jest właśnie zaleta dobrego pytania – nawet o osobie, którą się teoretycznie świetnie zna można się wiele dowiedzieć! W życiu bym nie pomyślałam, że na Twojej liście znajdzie się Neapol czy Turcja! Ale z góry informuję, że w konkursie nie wygrasz, bo to byłby nepotyzm 😉

    • To ja następnym razem wezmę udział w konkursie anonimowo 😉 Bo to strasznie demotywujące wiedzieć z góry, że szanowne JURY nie rozważy nawet obiektywnie mojej propozycji. Myślę, że czytelnicy się ze mną zgodzą ;))

    • To jest jakiś pomysł z tym anonimowym udziałem 😉 A tak na serio to na pewno Twój ukochany szwagier będzie pod wrażeniem Twojej wypowiedzi i jak go trochę naciągniemy to może ufunduje Ci nagrodę pocieszenia 😉

  • To jest mój życiowy cel. Nie drogie samochody, nie wille z basenami, nie buty od Laboutina, chcę podróżować. Chcę pojechać i polecieć wszędzie. Chcę zobaczyć wszystko i wiem, że mi się uda, bo bardzo w to wierzę. Życie jest zaskakujące, a najważniejsze to postawić sobie cele :-) W tej chwili jakby Tomek miał mnie gdzieś zabrać to poleciałabym na Bali. Obserwuję, że coraz bardziej odsuwam się od życia w sieci na rzecz tego prawdziwego, lubię go dotykać. Wiele wiem o Bali i tam chciałabym zetknąć się z człowiekiem i naturą. Przeżywam też duchowe odrodzenie, a takie warunki sprzyjają kontemplacji :-)

    • Bardzo dobry ten Twój życiowy cel :) Moja siostra bardzo polecała Bali, więc wierzę, że na pewno by Ci się spodobało!

    • Bez dwóch zdań 😉

  • Kocham rajskie plaże, gorące morze i ciepłe słońce. Wiele bym dała za wakacje na Malediwach. Gdybym jednak miała kiedyś okazję dostać darmowy bilet na przelot w dowolne miejsce na świecie, na pewno wybrałabym Norwegię. Czuję wręcz dziecięcą fascynację tym krajem :-). Jest tam wszystko, co potrzeba do bajki: król, królowa, wikingowie, trolle i gnomy :-). Nieziemska zorza polarna, tajemnicze fiordy, przepiękne wodospady, lodowce, Lofoty. Zresztą 97% powierzchni Norwegii to bajkowa przyroda – góry, woda i lasy :-). Marzy mi się krabowe safari, łososie prosto z morza i przejażdżka z zaprzęgiem reniferów. W dodatku tubylcy to podobno bardzo dobrzy, uczciwi ludzie, którzy niezwykle cenią sobie pomoc sąsiedzką. Czytałam kiedyś, że to dlatego, że uczciwość była im niezbędna do przetrwania w trudnych warunkach, z jakimi przez lata musieli sobie radzić. Funkcjonuje tam prosta zasada: by przeżyć potrzebujesz pomocy innych, a jeśli raz ich oszukasz, drugi raz ci nie pomogą… Takie to inne, nie-polskie. Warto by było zobaczyć na własne oczy, że jednak można :-). Jeśli do tych wszystkich rzeczy dorzucę jeszcze stoki narciarskie, najlepsze kryminały, jakie kiedykolwiek czytałam i niezwykle przytulny styl urządzania wnętrz, to mam nadzieję będziecie już wiedzieć, skąd to moje marzenie :-).
    Pozdrawiam ciepło i korzystam z okazji Asiu, by złożyć Ci życzenia urodzinowe! Niech spełni się to, o czym marzysz w głębi swojego serducha! I sto lat w zdrowiu!

    • Asiu, przede wszystkim dziękuję za życzenia, ale po drugie przede wszystkim to kiedy przeczytałam dwa pierwsze zdania Twojego komentarza to zamarłam. Dwa dni temu nie zrobiłyby na mnie takiego wrażenia, ale wczoraj obejrzałam w TTV odcinek 'Innego świata', w którym Tomek Michniewicz zabrał pewną dziewczynę właśnie na Malediwy … i choć wcześniej też myślałam, że jest to przysłowiowy raj na ziemi to teraz już wiem, że nie chcę go zobaczyć… A co do Norwegii to nie przesądzając wyboru jury napiszę Ci tylko, że na pewno będziesz miała dodatkowy plus od Pana M. za wybór jego ukochanych zimnych rejonów :)

  • A ja tak się zastanawiam gdzie i po co i w pierwszej chwili przyszło mi na myśl wiele miejsc: Bieszczady bo pokochałam od pierwszego spojrzenia, bo tam odnajduję spokój, Grecja bo pokochałam od pierwszych zajęć z historii miast, Wielka Brytania bo tam moja kochana siostra, której już kilka lat nie widziałam, Paryż bo chciałabym nacieszyć oczy tym co w Luwrze zgromadzono, Santiago de Compostella, Lwów, Świnoujście, Florencja, Nowy Jork, Dubaj….
    Ale wiesz co…. jeśli nie mogłabym ze sobą zabrać najbliższej mi osoby, to nigdzie nie chce lecieć, bo nie potrafiłabym się z tej podróży cieszyć i żyć nią.
    Wszędzie, nawet na koniec świata ale nie sama, bo jeśli nie można by tego dzielić z najbliższymi to co to za frajda…?

    I koniecznie posłuchaj (nie jest to najlepsza wersja, ale nie znalazłam lepszej):
    http://www.youtube.com/watch?list=RDXIuKqqZ0cwk&v=XIuKqqZ0cwk

    • Stokrotko, i tym pięknym komentarzem zamykasz listę konkursowych zgłoszeń! A dziś wieczorem, gdy Pan M. uśpi Oleńkę będziemy debatować nad wyborem zwycięzcy konkursu.