Prezentuję 11 prezentów dla domowego masterchefa

13 listopada 2014

Domowy Masterchef to nie tylko ktoś, kto stale coś pichci albo piecze. To także ktoś, kto z równą pasją czyta książki kucharskie co inni kryminały, nigdy nie ma dość prezentów użytkowych (idealny obdarowywany!) i gdzieś na dnie portfela albo szuflady ma wycięte z gazety lub prospektu handlowego zdjęcie TEGO piekarnika, żeliwnego garnka, czy miksera. Wiem, co mówię. Jako nastolatka nie wiedziałam w jakiej sukni chciałabym wyjść za mąż, ale wiedziałam jakie urządzenie będzie stało na honorowym miejscu w kuchni mojego przyszłego domu!

Nie jest zatem trudno znaleźć prezent dla domowego masterchefa, problem tkwi raczej w tym, że TEN garnek czy kuchenka zazwyczaj trochę (ekhm), no dobrze, sporo kosztuje, a podarowany gadżet kuchenny może się okazać którymś z kolei, bowiem typowy masterchef, jeśli cierpi na shopoholizm to raczej ten w wydaniu AGD. Jego ten dział BYNAJMNIEJ nie nudzi! A oto selekcja prezentów, które ucieszyłyby niejednego domowego Masterchefa.

Garnki i patelnie

Każdy Masterchef ma już w domu potężną kolekcję garnków i patelni. Nie oznacza to jednak, że nie można mu na Święta kupić TEGO garnka czy TEJ patelni, na której kupno sam sobie – całkiem zresztą racjonalnie – nie pozwala, bo przecież “szafki już się nie domykają”, a żona znowu powie: “po co ci czwarta patelnia, czyś ty oszalał?!” Prawda jest jednak taka, że dobrze dobrany garnek czy patelnia zaskarbią Wam wdzięczne spojrzenie Masterchefa po Wigilijnej kolacji. Istnieje także szansa, iż będzie chciał on nowy nabytek wypróbować już w okresie poświątecznym, tak więc często korzyść jest obopólna. Co się zaś tyczy TYCH garnków, to są tylko jedne, a nazywają się LE CREUSET.

garnek owalny żeliwny le creuset
Garnek Le Creuset owalny żeliwny Wiśnia (cena około 1000 zł; Ceneo)

Żeby zrozumieć, dlaczego właśnie te garnki są takie szczególne, wszystkich moli książkowych odsyłam do książki Aleksandry Fuller “Koktajl pod drzewem zapomnienia”, w której to – na przestrzeni kilkudziesięciu lat – pośród wojen, suszy i śmierci, matka głównej bohaterki traci prawie wszystko, ale zawsze przeprowadza się do kolejnego afrykańskiego kraju ze swoim kompletem pomarańczowych, żeliwnych garnków Le Creuset. Te garnki przetrwają bowiem wszystko! Dodam jeszcze, że – jak przystało na garnki na całe życie – są to nie tylko najbardziej upragnione, ale także najcięższe garnki świata, więc po ich kupno nie należy się nigdy wybierać tramwajem czy na piechotę.

Jeśli chodzi o patelnię, to do kolekcji 3-4 patelni różnych wielkości Masterchef chętnie przygarnie patelnię do grilla, patelnię do robienia belgijskich gofrów, bądź tę do francuskich naleśników. O ile, oczywiście, już ich nie posiada. Tutaj, przed zakupami, kluczowy jest wstępny wywiad lub poszperanie w kuchennych szafkach. Co prawda garnków i patelni nigdy nie za wiele, ale dwie takie same to już dużo mniejsza frajda, nawet dla Masterchefa-Kolekcjonera!
patelnia do grilowania
Patelnia premium do grilowania 26 cm x 26 cm Tescoma (cena około 150 zł; Ceneo)

 

patelnia-do-gofrow-nordic-ware-belgian-waffler-2342,91614_0
Patelnia do gofrów “Belgian Wafler” Nordic Ware (cena: 338 zł; Galeria Limonka)

 

patelnia do naleśników
Tescoma Patelnia do naleśników (cena około 140 zł; Ceneo)

Wagi i termometry

Prezent, ktory dla laika jest najnudniejszym chyba prezentem na świecie, w kuchni Masterchefa ożywa i nabiera blasku. Znane w kulinarnym świecie porzekadło głosi, iż w kuchni najlepiej kierować się intuicją, ale żadne ciasto, bułeczki, czy nawet pasztet nie zrobią się z produktów odmierzonych “na oko”. A jeśli ten argument jeszcze Was nie przekonuje to dodam, że w szkołach kulinarnych, o których marzy Wasz Mastechef, nawet gram soli odmierzany jest na wadze (a przynajmniej na zajęciach dla cukierników, których cechuje chemiczna wręcz precyzja!). Żeby odrobinę ożywić ten z pozoru nudny prezent proponuję przejrzeć ofertę marki Terraillon, gdzie kolorów i fasonów wag jest całe mnóstwo. Mnie najbardziej urzekły okrągłe wagi elektroniczne dostępne w 3 żywych kolorach i niezwykle praktyczna waga elektroniczna z miską.

waga kuchenna terraillon
Waga kuchenna Terraillon Halo colors, żółta (cena około 60 zł; Ceneo)
miska kuchenna z wagą terraillon
Miska kuchenna z wagą Terraillon Mix (cena: 119 zł; Czerwona Maszyna)

Każdy, kto kiedykolwiek oglądał program “Masterchef” wie, że największym grzechem, jaki można popełnić w tym programie jest podanie mięsa tak surowego, że jeszcze meczy albo gdacze (no chyba że to mięso jest akurat wołowiną). Smażenie mięsa to nie lada sztuka, a początkującym w tej dziedzinie może pomóc najzwyklejszy termometr do mięs. Oferta termometrów stale się jednak powiększa i można pośród nich znaleźć takie cuda, jak chociażby ten termometr z rysunkami poszczególnych zwierząt, wskazujący idealną temperaturę jaką powinna mieć w środku wołowina, jagnięcina, wieprzowina czy kurczak. Z takim termometrem można śmiało ćwiczyć do kolejnej edycji polskiego Masterchefa!

termometr do pieczeni
Termometr do pieczeni Sensero (cena: 79 zł; Fabryka Form)

Formy i foremki

Chociaż wydawałoby się, że formy i foremki to temat raczej dla cukiernika, chciałabym Wam zaprezentować foremki i na słono i na słodko. Pierogi nawet Masterchef wycina szklanką i wcale mu żadnych gadżetów do tego nie potrzeba. Żeby zrobić klasyczne włoskie ravioli przyda się jednak ta mała, poręczna wycinarka. Z jej pomocą kolacja dla przyjaciół zmieni się w małe, włoskie przyjęcie godne samego Joe Bastianicha (albo raczej jego Mamy!).

wycinarka do pierożków kwadratowa
Wycinarka do pierożków kwadratowa (cena około 24 zł; Ceneo)

Foremek do wykrawania ciast jest w ofercie internetowych sklepów zatrzęsienie; przed Świętami królują oczywiście motywy bożonarodzeniowe i nietrudno znaleźć naprawdę ładne foremki reniferów czy piernikowych ludzików. A gdyby tak, zamiast ozdób na choinkę zrobić małe pierniczki i to nimi obwiesić bożonarodzeniowe drzewko? Spośród mini-foremek ja wybrałabym tę z literkami alfabetu, przy odrobinie gimnastyki można by chyba nawet “napisać” na choince “Wesołych Świąt”!

foremki do ciastek alfabet
Swift – miniforemki do ciastek alfabet (cena około 100 zł; Ceneo)

Książki

Po czym poznać prawdziwego domowego Masterchefa? Niektórzy z nich mają może wytatuowany nóż albo trzepaczkę do piany na przedramieniu (niedowiarków odsyłam do amerykańskiej wersji programu Masterchef!), jednak większości z nich nie odróżniają od reszty ludzkości żadne znaki szczególne. Istnieją jednak słowa-wytrychy, po których jeden zapalony kucharz poznaje drugiego, a te słowa to zazwyczaj nazwiska tych Wielkich. Szefów kuchni. Thomas Keller, Alice Waters, Alain Ducasse, Rene Redzepi czy Yotam Ottolenghi to tylko niektóre nazwiska-klucze, które zwykłym ludziom niekoniecznie wiele mówią. Rzućcie je jednak od niechcenia w towarzystwie Masterchefa, a sami zobaczycie. Zdarza się, że niejednemu Masterchefowi śni się nawet spotkanie ze swoim idolem. W realu takie spotkanie może być trudno zaaranżować, można jednak się postarać o jego godną namiastkę. Książki kulinarne to doskonały prezent, pod warunkiem jednak, że nie jest to pierwsza lepsza książka pt. “Tarty, torty i ciasteczka”, ale książka jednego z tych Wielkich, książka, o której czytało się na długo przed jej pojawieniem się w Polsce. Taka na przykład jak “Jerozolima” Ottolenghiego, której polskie wydanie właśnie pojawiło się na półkach.

jerozolima książka kucharska
Yotam Ottolenghi, Sami Tamimi “Jerozolima. Książka kucharska” (cena około 50 zł; Ceneo)

Kurs kulinarny

Jeśli akurat nie mieszkacie z Masterchefem, którego pragniecie obdarować, a zatem nie możecie przeszperać mu szafek w celu sprawdzenia, czy wymyślonego przez Was prezentu już nie posiada, pozostaje jeszcze jeden niezawodny prezent: kupon na kurs gotowania lub pieczenia w jednej ze szkół kulinarnych w Polsce. Gwarantuję, że jest to prezent-pewniak! Każdy Masterchef marzy, żeby pod okiem Gordona Ramsaya rozwinąć swoje kulinarne skrzydła. A kiedy Ramsay akurat nie odwiedza Polski, w zastępstwie sprawdzą się polscy szefowie kuchni, chętnie dzielący się swoją wiedzą na licznych kursach i warsztatach, jak np. tych w Akademii CookUp.

Voucher CookUp – cena: 270-350 zł (www.cookup.pl)

Dla młodszego Masterchefa polecam zajęcia w Akademii LittleChef, gdzie prowadzone są kursy dla dzieci w wieku od 4-10 lat i gdzie rodzice także mogą w nich uczestniczyć (zasada 1 dziecko plus dwoje rodziców lub dwoje dzieci i jeden rodzic).

TEN mikser

I wreszcie prezent, o którym większość Masterchefów nie śmie nawet marzyć… Dlatego właśnie to jego zdjęcie znajduje się w moim pudełku z pamiątkami. Pomarzyć przecież wolno. Wolno też tęsknie odwiedzać swój ukochany model KitchenAida w sklepie, sprawdzać na stronie internetowej producenta, jakie nowe kolory weszły właśnie w skład wiecznie powiększającej się, bajecznie kolorowej kolekcji. A któregoś dnia będzie można wreszcie to marzenie spełnić.

kitchenaid mikser artisan jasnoniebieski
KitchenAid Mikser Artisan 4,8 l jasnoniebieski (cena około 2700 zł; Ceneo)

Rewelacyjny wpis, prawda? Mogę tak zapytać, bo przecież to nie ja go napisałam 😉 Ale właśnie dlatego mam do Was pewną prośbę. Od paru miesięcy zachęcam moją siostrę do blogowania, bo uważam, że taki talent pisarski nie powinien się marnować! Może pomożecie mi w tym zadaniu i w komentarzach nie tylko dacie znać co myślicie o propozycjach prezentów, lecz także czy chcielibyście czytać więcej tekstów autorstwa Adrianny!

Zawarte w tym wpisie linki to tak zwane linki afiliacyjne. Oznacza to, iż jeśli klikając na nie dokonacie zakupu otrzymam z tego tytułu prowizję. Nie zmieni to w żaden sposób ceny jaką Wy zapłacicie za zamówione produkty, a pokaże mi, że doceniacie moje rekomendacje. Będę Wam bardzo wdzięczna za korzystanie z tych linków.

 

Tagi: , , , ,

Kategoria: , , , , , , , , , , , ,

Blog jest po przeprowadzce,

więc jeśli zauważysz jakieś błędy, których nie wychwyciłam, napisz proszę do mnie :)

kontakt@prezentujeprezenty.pl

Poprzedni

Prezentuję 7 prezentów dla fana “Gry o Tron”

Następny

Prezentuję 7 prezentów dla finansisty

  • Właśnie skończyłam przyrządzać kurczaka w cieście naleśnikowym, oraz drugiego, zapiekanego w majonezie, otwieram internet, a tu taki wpis! I pomyśleć, że kiedyś uważałam gotowanie za przykry obowiązek kur domowych! Teraz robi mi lepiej niż antydepresanty :) KitchenAid – taaaaaak, ale klasyk, czerwony! Niebieski też by mnie ucieszył, ale w tyle głowy byłby jednak cień zawodu. Zakochałam się przecież w czerwonym! Łopatki w kwiatki – cudeńka! Silikonowe foremki do ciasta w różnych kształtach – od kwiatków po samochody i pałace to też byłoby coś! Pozdrawiam miłośniczki kucharzenia i Gilmorek, pamiętacie, jak Sookie zamawiała zlew z Włoch, bo to musiał być właśnie TEN zlew? Ale maszynką do lodów, którą Lorelay dostałą od kogoś w prezencie ślubnym, to pogardziła!

    • W sumie o Gilmorkach też powinnam kiedyś napisać na blogu, bo jak widać ich miłośniczek też jest tu sporo :) Ale ja jako niekulinarny typ akurat tych akcji ze zlewem i maszynką do lodów nie pamiętam :(

    • Marcy, ja się ciągle waham, ten pierwszy miał być oczywiście czerwony, ale od czasu, gdy go pierwszy raz zobaczyłam pojawiło się tyle nowych kolorów, że teraz za nic w świecie nie umiem zdecydować! Za to zainspirowałaś mnie, w następnym wpisie zdecydowanie umieściłabym domowe maszynki do robienia lodów, bo prawdziwy Masterchef robi przecież lody home made :)

    • w następnym wpisie? :)

  • jeju ja ja bym chciała ten mikser, ale cena zabija – dobry wyjazd za to mam :) Książkę z Kubusiem dostałam sama jak byłam dzieckiem – bardzo fajna.

    • to jest właśnie różnica między podróżnikiem a masterchefem – podróżnik wyda na podróż, a masterchef na mikser 😉
      ale to niesamowite, że książkę kucharską Kubusia Puchatka też miałaś – przyznam szczerze, że ja już zapomniałam, że kiedyś dałam taki prezent, a tu proszę jakie to popularne dzieło!

    • A moim zdaniem można być i podróżnikiem i Masterchefem ;D Przecież o to m.in. chodzi, żeby ten mikser był taki wypragniony i wyczekany…!

  • dziewczyna pisze znakomicie, obawiam się, że właścicielka bloga będzie miała poważną konkurencję

    • Klarko, na szczęście Ada raczej nie będzie pisać bloga o prezentach, więc na moim poletku aż tak silnej konkurencji mieć nie będę 😉

    • Zarumieniłam się i nie wiem, co odpowiedzieć, mogę tylko rzec, że – chociaż czasami podobne w formie ekspresji – mamy jednak z siostrą dość różne zainteresowania, więc chyba jednak konkurencją dla siebie nie będziemy 😀

  • wpis re-we-la-cyjny :-) kiedyś już pisałam, że obie macie świetny styl ( podziwiam lekkość pisania), ale miłe słowa warto powtarzać :-) so: rewelacyjny :-)
    i choć nie jestem master: też chętnie przyjmę patelnię. garnki odstraszają mnie ciężarem ( ledwo podnoszę puste 😉 a miska z wagą to jedno z najlepszych wydarzeń w mojej kuchni :-)
    czy wielcy napisali coś dla wege ?

    • Dzięki Kate! I w imieniu Ady i w moim własnym. A co do wege to zapytam, bo sama to oczywiście nie wiem…

    • Kate, powtórzę się za Asią, bardzo dziękujemy! A co do wege, to Alice Waters (nie wiem tylko czy jest wydana po polsku) o warzywach pisała bardzo dużo, a Alain Ducasse to pierwszy z wielkich, który w swojej paryskiej restauracji całkowicie zrezygnował z mięsa, tak więc i on powinien wkrótce coś opublikować. A czy znasz Brie z 4-tej albo 5-tej edycji Masterchefa, która zasłynęła jako pierwsza wegetarianka, którą polubił Gordon Ramsay???

    • Ada, dziękuję za polecenia – poszukam w necie :-)
      Brie nie znam, bo … nie oglądam … bo ja mało telewizyjna jestem 😉

  • ten mikser jest boski 😀

    • Ten mikser był jedyną rzeczą, o której od początku wiedziałam, że będzie w tym wpisie i byłby w nim nawet gdybym pisała go sama! Nawet ja wiem jak wielkim obiektem marzeń domowych masterchefów jest ten mikser!

  • Pomijając to, co się tyczy wypieków i deserów – biorę wszystko :-). Masterchefa oglądam namiętnie, a Twoja siostra pisze świetnie i blog takiej autorki już dodaję do ulubionych (choć jeszcze go nie ma). 😉

    • Amisha, przekażę siostrze, bo na pewno będzie jej bardzo miło! Ale… to ciekawe, że nie lubisz piec – chyba więcej znam ludzi, którzy nie lubią gotować ale lubią piec niż tych co wolą odwrotnie.

    • (wciąż się rumieniąc) Dziękuję bardzo, Amisha, moja siostra tu taką hidden agenda zrobiła bez mojej wiedzy, za jakiś czas zobaczymy, czy jej się udało, bo co prawda do myśli o blogu się przymierzam i przymierzam (kiedyś już pisałam, ale to było w zamierzchłych czasach i nie o kulinariach bynajmniej, a o byciu gajdzinem w Japonii), ale w Polsce jest tyle blogów kulinarnych (ponoć 6000 tyś i na świecie więcej na mieszkańca jest chyba tylko w Australii, tak przynajmniej słyszałam ostatnio), że trochę mnie to onieśmiela. A jakie są Wasze ulubione blogi kulinarne? (zakładam, że czytacie…)

    • jeśli na słodko, to ten:

      http://zpiekarnika.blogspot.com

    • Adrianno, Ado (jedna z moich 6-ciu brataniczek to Adrianna/Ada/Adka) – nie ma znaczenia to, że w Polsce jest TYLE blogów kulinarnych. Owszem, jest ich od licha, ale to nie znaczy, że Ty nie odnajdziesz się pośród nich. Ja sama myślałam o blogu związanym z jedzeniem – nie tylko o przepisach, bo ja kiepska w tym jestem, ale o pisaniu o jedzeniu w ogóle. Mój mąż jest ZA – podaje mi nawet na tacy fotografię i video, a nawet produkty – a ja nie mam czasu, by z tego skorzystać… Blogi jakie czytam znajdziesz u mnie… na blogu. Czytam różne, a te kulinarne są po lewej stronie ;-).

      Tu słowo do Asi: Asico, nie umiem i nie lubię piec słodkości, ale gotować i piec wszystko co poza słodkością – loftam!

      PS. Niestety – mam wyzwanie: chłopaki chcę babeczki!!! jak, co i w ogóle? Może Ada pomoże?

    • Amisha, zajrzę na pewno sprawdzić, co czytujesz, a w kwestii babeczek zdaj się na a) klasykę: chocolate chip muffins Nigelli (zawsze wychodzą, sama często korzystam z jej przepisu dostępnego w sieci) b) sezon: dyniowe albo dyniowo-marchewkowe (opcji i przepisów co nie miara, ostatnio chyba nawet jakiś bezglutenowy na Kwestii Smaku…Hmmm, chociaż teraz pomyślałam, że może chodziło nie o muffiny, a o babeczki kruche, takie jak robiła nasza Babcia? Jeśli tak, to sama muszę zdobyć ten przepis, a wtedy z chęcią się podzielę

  • Przekaż siostrze, że mnie kupiła tym wpisem i przepadłam kompletnie 😀 szczególnie na stronie amazingdecor.pl Widzę, że nie tylko ja podzielam chęć posiadania TEGO miksera, tylko że moje upodobania kolorystyczne zmieniają się co jakiś czas.

    • Marta, zakładam, że moja siostra sama przeczyta ten Twój komentarz, ale bardzo mi miło czytać takie słowa – I feel like a proud mommy 😉

    • Marta, moje też! Po tym wpisie, a raczej po komentarzach znowu zaczęłam wątpić w swoje kolorystyczne wybory…A może jednak malinowy? A może jednak taki mocny żółty (słonecznik)? Ech, duży wybór wcale nie ułatwia decyzji…

  • Adrianno, do dzieła! :)

    • Słyszysz Sis? Do dzieła!

    • Słyszę, słyszę, i nawet obiecuję, że zanim następny raz się pojawię gościnnie na blogu mojej siostry, to może już nawet coś i powstanie…(Chociaż ja nie jestem taki tytan pracy, jak ona, bo powiem Wam w sekrecie, że chora czy zdrowa, mega zajęta czy sama w domu, ona non stop pracuje nad blogiem, a ja to czasem lubie sobie jednak w kuchni odpocząć i od pisania i od wszystkiego innego, hihi)

    • A odpoczywaj sobie w kuchni do woli. Tylko nie zapomnij przy okazji robić zdjęć i wrzucać przepisów 😀

  • Teraz autorka wpisu już wie, co planujesz!

    • I tak wiedziała, bo konsultujemy kolor tego cuda 😉