Test atrakcji z Katalogu Marzeń: escape the room

26 listopada 2015

*Wpis jest wynikiem współpracy z serwisem Katalog Marzeń*

Chcielibyście dać się zamknąć na klucz w nieznanym pokoju? Takim słabo oświetlonym, z mnóstwem staroci i bez alternatywnego wyjścia? Chcielibyście przez godzinę łamać sobie głowę nad mapami, szyframi, starymi książkami i dziwnymi symbolami? Tylko po to, żeby na koniec móc (albo nie móc) samodzielnie wydostać się z tego pomieszczenia?

17023

W takim razie witajcie w misji przygotowej ‘escape the room’ – jednej z miliona atrakcji dostępnych w Katalogu Marzeń.

Na początek obowiązkowe małe wprowadzenie: młody człowiek opowiada Wam o szczegółach Waszej misji i ustala obowiązujące zasady. Radzę słuchać go uważnie i przyglądać się wszystkiemu, bo może się okazać, że już w tej wstępnej pogadance ukryta jest jakaś podpowiedź, która przyda się gdy zamkną się za Wami drzwi. Być może pokazuje Wam krótki filmik, być może zapala nietypową lampkę, być może demonstruje jak działają poszczególne typy kłódek, być może pyta czy otwieraliście kiedyś zamek sejfowy.

A potem prowadzi Was do pokoju, wchodzicie i drzwi się zamykają. A Wy zaczynacie się rozglądać – jeśli w pokoju jest jasno to macie szczęście; odpada Wam pierwsza trudność czyli znalezienie źródła światła. Widzicie więc różne stare sprzęty – walizki, książki, pudełka, szkatułki, szafki z szufladami i drzwiczkami, a na większości z nich kłódki. Różne kłódki – na mały kluczyk, duży kluczyk, szyfr i Bóg wie co jeszcze. A Wy na razie nie macie jeszcze ani jednego kluczyka! Macie za to mętlik w głowie od dziwnych symboli powypisywanych tu i ówdzie – na ścianach, meblach, przedmiotach. Trzeba zacząć działać i szukać kluczyka, szyfru, podpowiedzi, czegokolwiek! Gdzieś musi być ten pierwszy ślad, pierwszy szyfr, pierwszy kluczyk, który otworzy choć jedną z tych nieszczęsnych kłódek. Podnosicie po kolei wszystko, co da się podnieść, otwieracie pudełka, które da się otworzyć, a tu ciągle nic! Aż wreszcie jedno z Was postanawia …

I tu muszę przerwać tę piękną opowieść! Nie mogę zdradzić Wam gdzie znajdziecie pierwszy kluczyk, ani czy to będzie kluczyk czy może zagadka pozwalająca ustalić szyfr do jednej z kłódek. Gdybym napisała krok po kroku jak rozwiązaliśmy z Panem M. zagadkę Enigmy to popsułabym Wam całą zabawę! Bo przecież Wy też chcielibyście dać się zamknąć w takim pokoju i samodzielnie krok po kroku zbliżać się do finalnego rozwiązania zagadki. Zamiast zatem psuć Wam tę przyjemność, jeszcze Was zachęcę pokazując kilka zdjęć z naszej misji.

SONY DSC

Jeden z najciekawszych eksponatów w naszym pokoju na klucz.

SONY DSC

Tyle kłódek, a my nie mamy żadnego kluczyka!

SONY DSC

Jak jest za dużo kluczyków to też nie jest dobrze…

Chcecie spróbować swoich sił w takiej misji? A może znacie kogoś dla kogo byłby to idealny prezent? To jeszcze tylko garść szczegółów, żebyście wiedzieli co i jak z procesem zakupu i rezerwacji takiej atrakcji. Najpierw na stronie KatalogMarzeń.pl musicie nabyć voucher na misję przygodową ‘escape the room’. Do wyboru macie aż 11 miast, klikając na poszczególne miasto możecie zobaczyć ile różnych pokoi dostępnych jest w danej lokalizacji i jak się nazywają. My  byliśmy w Warszawie, w firmie Sir Lock, w pokoju zagadka Enigmy, który szczerze polecamy. Po nabyciu vouchera albo od razu sami dokonujecie rezerwacji dla siebie albo wręczacie go jako prezent. Chcąc skorzystać z voucheru należy albo wypełnić formularz rezerwacyjny na stronie KatalogMarzeń.pl albo napisać email z prośbą o rezerwację lub zadzwonić na infolinię. W każdym przypadku potrzebny będzie specjalny kod, który znajduje się na voucherze. Dokonując rezerwacji wybieracie dzień i godzinę oraz pokój, w którym chcecie być zamknięci. Po sprawdzeniu dostępności wybranego przez Was pokoju w konkretnej dacie otrzymujecie albo potwierdzenie rezerwacji albo informację, iż we wskazanym przez Was terminie określony pokój nie jest dostępny – wówczas możecie oczywiście zdecydować się albo na inny termin albo na inny pokój.

Mam też dla Was kilka rad na samą wyprawę do escape roomu. Po pierwsze nie warto ubierać się zbyt elegancko. Jak już pisałam w tych pokojach są głównie starocie (a nie nowe, wypucowane meble), a w dodatku czasem, żeby odkryć jakąś wskazówkę trzeba przyklęknąć albo położyć się na podłodze. Z tego względu paniom polecam raczej założenie spodni niż spódnicy czy sukienki, no chyba że chcą czarować swoimi wdziękami współuczestników zabawy oraz koordynatora, który podglądać Was będzie na kamerce. Tak, tak – ze względów bezpieczeństwa w każdym takim pokoju znajduje się kamera, przez którą osoba z obsługi obserwuje to, co dzieje się w środku. Dzięki temu, gdy widzi, że zupełnie Wam nie idzie może Wam trochę podpowiedzieć. Po drugie polecam korzystanie z tego typu atrakcji w kilkuosobowych grupach – my z Panem M. na ogół zamykamy się w tych pokojach tylko we dwójkę, ale zawsze mamy poczucie, że gdyby było nas więcej to zagadki rozwiązalibyśmy szybciej albo potrzebowalibyśmy mniej podpowiedzi. Moim zdaniem optymalna liczba osób uczestniczących w takiej zabawie to 4-5, więcej to już byłby tłum – każdy pokój ma zresztą wskazaną maksymalną liczę osób, które mogą jednocześnie w nim się zamknąć. Z tego względu wizyty w takich pokojach są idealnym sposobem na rozpoczęcie zabawy czy to na wieczorze kawalerskim czy na wieczorze panieńskim czy bardziej celebrowanych urodzinach. Wiem też, że firmy chętnie korzystają z takich miejsc urządzając wyjścia integracyjne i zdecydowanie popieram takie pomysły.

Moja ostatnia rada dotyczy tego co będzie się działo gdy już wydostaniecie się (lub nie) z tego zamkniętego pokoju. Po prostu zaplanujcie sobie po tej atrakcji trochę czasu. Potrzebny będzie najpierw na dyskusje z obsługą takiego miejsca – wierzcie mi, w takich przybytkach pracują prawdziwi pasjonaci, którzy z przyjemnością pogadają o różnych historiach jakie już widział dany pokój, a nawet zrobią Wam pamiątkową fotkę! A gdy już wreszcie wyjdziecie z zamknięcia na pewno będziecie chcieli we własnym gronie przy kolacji, piwie czy drinkach pogadać o tym jak było, co Wam się podobało, co Was zaskoczyło i… kiedy następnym razem wybierzecie się w takie miejsce! Bo to jest naprawdę wciągające – sama od wiosny tego roku byłam już w kilku różnych pokojach na klucz i szukam tylko okazji, żeby znów się do jakiegoś wybrać!

Jeśli macie jakieś pytania dotyczące tego typu atrakcji (to był czwarty raz gdy dałam się tak zamknąć, więc zaczynam się już czuć jak stary wyjadacz) albo sposobu ich zakupu i rezerwacji terminów w serwisie Katalog Marzeń to koniecznie zadajcie je w komentarzach. Z przyjemnością na nie odpowiem, bo o prezentach-przeżyciach ogólnie, a escape roomach w szczególności, mogę mówić bez końca!

 

*Wpis jest wynikiem współpracy z serwisem Katalog Marzeń, jednak wszystkie zawarte w nim opinie i oceny są wyłącznie moje lub członków mojej rodziny. Katalog Marzeń nie miał wpływu na treść tego wpisu.*

Zawarte w tym wpisie linki to tak zwane linki afiliacyjne. Oznacza to, iż jeśli klikając na nie dokonacie zakupu otrzymam z tego tytułu prowizję. Nie zmieni to w żaden sposób ceny jaką Wy zapłacicie za zamówione produkty, a pokaże mi, że doceniacie moje rekomendacje. Będę Wam bardzo wdzięczna za korzystanie z tych linków.

Tagi: ,

Kategoria: , , , , ,

Blog jest po przeprowadzce,

więc jeśli zauważysz jakieś błędy, których nie wychwyciłam, napisz proszę do mnie :)

kontakt@prezentujeprezenty.pl

Poprzedni

7 najlepszych elektronicznych gadżetów pod choinkę

Następny

7 prezentów dla nastolatek

  • Mój 5letni syn ma na tablecie grę, która polega dokładnie na opisanych przez Ciebie zasadach. To tylko gra :) ale wzbudza sporo emocji. Odnaleziony klucz, ukryta skrytka itd. W realu musi być 100 razy ciekawiej. Dobry pomysł!

    • W realu jest naprawdę ciekawie! Może 5 lat to za mało na pierwszą próbę prawdziwego escape roomu, ale nastolatka już zdecydowanie bym tam zabrała!

  • ja byłam w takim pokoiku z kumpelami z pracy, super zabawa! ale nie powiem czy nam się udało wyjść ;-P wybieram się tam z moim S, ale jakoś nie potrafię do tego dojść…

    • Najtrudniej jest dojść 😉 A ze Skarbem to idźcie może jeszcze z jakąś parą, bo serio the more the merrier 😉

  • Ela

    Tyle słyszałam o tych zabawach, ale dopiero po przeczytaniu tego wpisu zdecydowałam się zamówić pokój :-)
    Dzięki! Super Blog!

    • Ela, dzięki za komentarz! Cieszę się, że podoba Ci się blog i zdecydowałaś się zamówić pokój – trochę dwuznacznie to brzmi 😉

  • To jest super pomysł na prezent. My też byliśmy tyko we dwoje, ale w Zabrzu. Co do Twoich rad to dodam jeszcze, że nie warto się wybierać do takiego pokoju w samo południe gdy za oknem jest +35stopni, brak klimatyzacji plus zamknięte i pozasłaniane okna i człowiek ma wrażenie, że zostanie z niego plama na podłodze.

    • Marta, z tym upałem to masz trochę racji. My na ogół chodziliśmy do takich pokoi popołudniu, a teraz w listopadzie nawet jak byliśmy w samo południe to w pokoju grzał elektryczny kominek i bardzo nam się to podobało :)
      A Ty z Zabrza jesteś?

      • Kominek w takim pokoju brzmi bardzo klimatycznie 😉 Nie z Zabrza, a Tarnowskie Góry, więc zaraz obok.

  • Kate

    prezent idealny :-) u nas w tym roku mikołajkowy :-)